…zupy, gulasze, bigosy, lub kiełbaski z ogniska

W dzisiejszych czasach na polowaniach zbiorowych goszczą zupy, gulasze, bigosy, lub kiełbaski z ogniska. Gdybyśmy jednak żyli 150 lat temu, to zapewne podeszlibyśmy do tematu bardziej wykwintnie, opierając się na kuchni myśliwskiej uznanego kulinarnego autorytetu w postaci Jana Szyttlera. Nasz prowiant składałby się z takich rarytasów jak np. „bułki bardzo posilne do zapaśnej torby myśliwskiej służące”. 
Przepis nie jest skomplikowany, ale wymaga odpowiedniej ilości czasu. Zarobione ciasto drożdżowe dzielone na części i rozwałkowane wypełniano farszem. Farsz przygotowywany był na bazie mięsa z dwóch zajęcy oddzielonych od kości i żył. Mięso siekało się dodając dwa funty drobno pokrojonej świeżej słoniny. Całość tłuczono na miazgę przyprawiając solą, pieprzem, cebulą smażoną na maśle i kilkoma jajami usmażonymi, jak na jajecznicę. Farsz mieszano, a następnie dodawano jeszcze kilka surowych jaj. Tak przygotowaną i odpowiednio utłuczoną w moździerzu masę zawijano ciastem drożdżowym i pieczono w piecu opalanym drewnem. Mięso zająca można było zamienić na mięso z głuszca lub sarny. 
Przygotowania tak wykwintnego dania trwały długo, jednakże takie bułki były rarytasem na łowach. 
Myślę, że warto czasem poświęcić więcej czasu i wrócić do korzeni i naszej tradycyjnej kuchni. Szczególnym dniem mogą być obchody Hubertusa lub polowanie Wigilijne. Wyobraźcie sobie miny kolegów, gdy zamiast flaczków lub żurku skosztują tak przygotowanych bułek z sarniną lub zającem. 
Ten i inne przepisy znajdziecie w książce KUCHNIA MYŚLIWSKA autorstwa JANA SZYTTLERA z 1845. Książkę można pobrać za darmo z internetowej biblioteki PZŁ.
Turowski Krzysztof turowskikrzysztof.com