Działo się to w czasach, gdy księstwem kaliskim władał Władysław Odonic. Czasy były trudne, bo książęta nie żyli w zgodzie a kraj nasz był mocno podzielony. Niemniej jednak jedna część była wspólna – pasja polowania. Tym bardziej historia potężnego jelenia w puszczy nad Prosną sprawiła, że książę wraz ze swoją świtą zdecydował się wyruszyć na łowy.
Opowiadania donoszą, że wraz z nim do łowów ruszyli najwięksi dostojnicy Kalisza – kasztelan Iwan z rodu Odrowążów, sędzia grodziski Stefan z Kępna, wojski Ścibor, oraz przebywający z wizytą goście biskup poznański Paweł II i wuj Oleg ze strony matki.
Warto wspomnieć, że źródła pisane podają różne wersje dalszej części historii. Jedne mówią o tym, że Jeleń wyróżniał się majestatycznym trofeum, które było już wystarczającym powodem, aby uczci miejsce, w którym łowy dobiegły końca.
My wiemy jednak, że była by to zbyt prosta historia, aby stać się legendą, dlatego o wiele bardziej właściwa wydaje się być wersja, która mówi, że Jeleń nie był zwykłym Jeleniem, a wielkim, potężnym białym i mistycznym bykiem i choć księgi, które przechowywane są w klasztorze wieluńskich augustianów nie mówią o tym, że jeleń był biały, to cała reszta wydaje się być zgodna.
Władysław wiedział, że wielu chce być tym który pośle swą strzałę i upoluję białego jelenia, dlatego też w dzień łowów podzielił wszystkich na małe grupy i w towarzystwie najbardziej zaufanych rycerzy wybrał się drogą, którą podpowiadało mu serce.
Przeczucia nie zawiodły i po kilku godzinach bezskutecznych poszukiwań jego oczom ukazał się wielki dostojny (biały) Jeleń. Władysław nie wahał się długo i pomimo tego, że jeleń patrzył na niego z wyższością ten napiął cięciwę i posłał strzałę, która nie mogła chybić.
Jakie było jego zdziwienie gdy nie trafił wiedzą tylko CI, którzy bykli tego dnia obok. Jeleń zniknął w kniei tak szybko jak się pojawił. Pogoń trwałą długo, ale po pewnym czasie Jeleń wybiegł na wielką polanę po czym rozpłynął się w powietrzu.
Wtem z nieba zstąpił baranek z hostią. Gdy Władysław onieśmielony zszedł z konia i zaczął iść w kierunku baranka ten również zniknął. Pozostał jednak kielich z hostią, przed którym został odnaleziony modlący się książę. Dzięki obecności biskupa odprawiono mszę, a ilość hostii była dokładnie taka sama jak myśliwych w drużynie. Po mszy również i kielich rozpłynął się w powietrzu.
Było pewne, że miejsce to wybrał Bóg a jeleń był znakiem. Tak oto, od słowa do czynu powstał klasztor, gród i późniejsze miasto Velun (lub Vilin) co miało oznaczać wielki jeleń. Po jakimś czasie zostało nazwane Wieleń, aby wreszcie otrzymać dzisiejszą nazwę Wieluń.
Ile w tym prawdy? Tego nie wiemy. Wiemy jednak, że do dziś w herbie powiatu jest baranek z kielichem, a sam Wieluń miał Jelenia w Herbie.
Darz Bór!
Krzysztof Turowski
http://turowskikrzysztof.com/
https://www.facebook.com/turowskikrzysztof/
Źródła:
„Łowy Władców Polskich” Bronisław Sałuda
„Bigos Myśliwski” Bronisław Sałuda
http://www.historiawielunia.uni.lodz.pl
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielu%C5%84
http://www.kultura.lodz.pl/pl/poi/2592



