VENATIO

W dawnej Polsce łowy (VENATIO) dzielono na dwa rodzaje. Pierwszy z niech, to „venatio magna”, inaczej – „venatio animalium superiorum”, jak podaje Kodeks Wielkopolski z 1528 roku, to łowy na grubego zwierza: niedźwiedź, dzik, jeleń i spotykany w tym czasie tylko w Wielkopolsce daniel, łoś, opisywany jako onager lub nigra capra, a także sarna, która zaliczana była raz do niższej innym razem do wyższej kategorii zwierzyny.
Drugi – „venatio parva” lub „minuta ferarum minorum”, łowy obejmujące zwierzynę niższą, jak: sarny, lisy, kuny, wiewiórki i.t.p. Venatio parva dzielono na dwa poddziały: właściwe venatio parva ( sarny i lisy), oraz ancupatio ( zające i ptaki, głównie kwiczoły, przepiórki, cietrzewie i t.p.). Venatio magna przewidywało gremialne łowy z licznym orszakiem i całym „aparatem łowieckim”. Prowadzono je cum retibus ( z sieciami) lub cum canibus ( z psami). Było więc przywilejem możniejszych. Panujący, książęta, magnaci i biskupi polowali z potężną świtą łowiecką, co nazywano venatio cum magna tuba.
Venatio parva, w XVI w. było już dozwolone dla wszystkich. Jedyne ograniczenia dotyczyły metody wykonywania tego polowania. Wykluczone było na przykład używanie sieci. Prawo ubicia zająca, lisa czy kuny przysługiwało pierwotnie każdemu chłopu.
Żubry, tury oraz bobry, teoretycznie kwalifikujące się do wyższego szczebla łowów, nie podpadały faktycznie pod venatio magna, gdyż prawo polowania na te gatunki zwierzyny było wyłącznym przywilejem książęcym lub królewskim. Do tego stopnia przywilej tan był istotny, iż jak podają kroniki w 1359 roku, gdy książę Ziemowit Mazowiecki pozwolił siostrze swojego ojca polować na całym obszarze księstwa, jednocześnie oświadczył, że oprócz niego samego nie wolno nikomu zabijać turów. 
Na podst. W.Krawczyński „Łowiectwo” Warszawa 1947.
Ilustr. Julian Fałat. Nagonka 1887