Niedawno, 20 marca świętowaliśmy światowy dzień wróbla. Warto pochylić się nad wróblem i zwrócić uwagę na zmiany zachodzące w naszym środowisku.
Jeśli ktoś z Was sięgnie po książkę „Zwierzyna. Sposoby postępowania” autorstwa Pani Elżbiety wydanej przez towarzystwo „Bluszcz” w roku 1929 dowie się, że w tamtejszych czasach wróbel był nie lada szkodnikiem występującym setkami na pszenicy lub drzewach owocowych. Było ich tak dużo, że gospodynie domowe znalazły sposób na wykorzystanie wróbli w ich przedwojennych kuchniach. Pamiętam nawet, jak moja babcia opowiadała o daniach z wróbli jako o czymś, co pamięta z dzieciństwa.
Przyrządzało się je w taki sposób, że oczyszczone i osolole ptaszki (bez patroszenia) zawijało się w słoninę i układało w garnku jeden obok drugiego. Garnek zakrywało się pokrywą i zalepiało ciastem z mąki żytniej wstawiając na dwie godziny do pieca. Tak upieczony wróbelek czy np. jemiołuszka były kruche, chrupkie i można było je zjeść praktycznie z kostkami.
Inny przepis mówi, że dusiło się je także ze słoniną i śmietanką przez 15 minut. Mięsa nie było wiele, ale autorka uważa, że smakowały wybornie.
Dziś osobników wróbla jest mało, a nawet bardzo mało. Nikt dziś nie myśli o jedzeniu wróbli lub o polowaniach na nie. Dodatkowo często sami dbamy o nie sami. Pomimo tego, że wiele osób ma w swoich ogródkach karmniki czy budki lęgowe to wróble giną w oszałamiającym tempie. Jako jedną z głównych przyczyn zanikania populacji wróbla podaje się jego naturalnych wrogów – krukowatych drapieżników.
Niestety od dawna nie polujemy na wrony czy sroki, które widać na każdym kroku. Dawniej, myśliwy był traktowany jak prawdziwy przyjaciel przyrody, który dbał o środowisko i odpowiednio gospodarował populacją zwierzyny, w tym także krukowatych. Dziś traktuje się nas jako wrogów społeczeństwa i natury, a ludzie, którzy nie mają pojęcia o łowiectwie decydują o nim, nie słuchając naszych opinii.
Nie służy to ani nam – myśliwym, ani naturze. Kto wie może niebawem o wróblach będziemy tylko czytać w takich starych książkach jak w tej, autorstwa Pani Elżbiety, jako o ciekawostce, wymarłym gatunku z kuchni naszych babć czy prababć. Ekolodzy twierdzą, że natura sama się wyreguluje. Przez takie myślenie niektóre gatunki wyginą bezpowrotnie i to nie przez myśliwych.
Darz Bór!
Autor: Turowski Krzysztof https://turowskikrzysztof.com



