KŁUSOWNIK, TO NIE MYŚLIWY, RABUNEK NIE JEST POLOWANIEM

KŁUSOWNIK, TO NIE MYŚLIWY, RABUNEK NIE JEST POLOWANIEM

”Łowiectwo jest sztuką współżycia z przyrodą i umiejętnością brania z jej darów tyle, ile można nie naruszając źródła jej bogactwa” pisał w pierwszej połowie XX wieku profesor Władysław Gorczyński. Człowiek, jako element ekosystemu jest odpowiedzialny za utrzymanie jego równowagi bez uszczerbku dla siebie i dla innych jego składników. Dotyczy się to także łowiectwa. Planowa, rozsądna gospodarka, pozwala na realizację maksymy profesora Gorczyńskiego. Za jej realizację zgodną z obowiązującymi zasadami pozyskiwania zwierzyny pod względem liczby, gatunków, płci i wieku w Polsce są myśliwi, dobrowolnie zrzeszeni w Polskim Związku Łowieckim. Ich działania często jednak mylone są z aktywnością przestępców – kłusowników. Dla postronnego obserwatora, każdy kto wynosi z lasu ubitą zwierzynę jest myśliwym. Otóż nie. To nie myśliwi rozstawiają po krzakach wzdłuż przesmyków samopały wycelowane na wysokość komory grubej zwierzyny, groźne dla ludzi. To nie myśliwi stawiają śmiertelne, stalowe wnyki, to nie myśliwi nocą w świetle szperaczy samochodów terenowych jeżdżą po polach strzelając do zwierzyny. Działania kłusownicze zakłócają gospodarkę łowiecką i są niebezpieczne dla innych użytkowników lasów. Z tego też powodu myśliwi od wieluset lat toczą walkę z kłusownikami. Obecnie w naszym kraju kłusownictwo, to naruszenie art. 52 prawa łowieckiego, grozi za nie kara dwóch lat więzienia. Ustalone są także kary pieniężne za zabicie zwierząt. Za łosia i jelenia trzeba zapłacić 4 tys. zl, za dzika i sarnę – 2 tys. zł, za inną zwierzynę -1 tys. zł. Dawniej kary bywały znacznie surowsze, za kłusownictwo można było dać gardło. Dlatego też w polskich lasach roi się od kamieni upamiętniających tragiczne spotkania kłusowników z myśliwymi lub leśnikami. Ale o tym napiszemy kiedy indziej. 
Grafika: „Robi się poważnie” – autor nieznany, Niemcy.