DO MOICH SYNKÓW

DO MOICH SYNKÓW

Kiedy będziecie już duzi
moi najmilsi łobuzi,
Tatuś weźmie was
wtedy w ciemny las
o wiośnie…
I po raz pierwszy ujrzycie,
jak bór się budzi o świcie…
Pierwszy w życiu raz
usłyszycie las
w słońca blaskach zbudzony radośnie…

Na leśnym dalekim mszarze
głuszcowy tok wam pokaże…
Kogut zagra nam!
Podprowadzę sam
do drzewa…
Serce uderzy wam młotem…
Staniemy nad leśnym błotem…
Boski ranek ten
będzie jako sen!
Zasłuchacie się, jak głuszec śpiewa!…

A potem przez całe życie
ilekroć myślą wrócicie
w ów radosny czas –
opromieni was
wspomnienie…
Szumieć wam będzie rozgłośnie
daleka puszcza o wiośnie –
Tajemniczy las
oczaruje was
swym urokiem, cudnym nieskończenie!

Kiedy będziecie już duzi,
moi najmilsi łobuzi,
Tatuś weźmie was
zimą w biały las
na łowy…
W lesie tym usłyszycie
w niewysłowionym zachwycie
śród śnieżystych drzew
trąb myśliwskich zew,
gdy obława rusza w bór zimowy…

A potem cisza dokoła…
Tylko pukanie dzięcioła
zgłębi boru brzmi
śród odwiecznych pni
w gęstwinie…
Bezmierna cisza dokoła…
I tylko jastrząb zawoła
w górze gdzieś spod chmur…
Biały, cichy bór
śni o łowach, łowcach i zwierzynie…

Zawrzaśnie nagle obława –
Sen pierzchnie – zbudzi się jawa!
Ze śniegowych leż
ruszy ku nam zwierz…
(Cudne łowy są na białej stopie!)
I nigdy synkowie mili
nie zapomnijcie tej chwili:
naganiaczy krzyk…
granie psów.. i dzik!
strzał Tatusia.. – i farba na tropie!

Julian Ejsmond

ilustr. plakat reklamowy firmy Remington – producenta broni i amunicji myśliwskiej