KOMUŻ Z MYŚLIWYCH NIE ZDARZYŁO SIĘ SPUDŁOWAĆ?

Wszyscy zdają sobie sprawę, że strzał powinien być skuteczny, ale jak to mówi przysłowie – człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi. Prawy myśliwy nie wstydzi się przyznać do niecelnego strzału, nie szuka za wszelką cenę usprawiedliwienia. Julian Ejsmond w „Moich przygodach łowieckich” pisał:

„O wszystkie nasze „pudła” musimy przecież kogoś winić. Musimy mieć kozła ofiarnego i przyczynę niepowodzeń: albo sąsiada (pod lufę podłaził), albo słońce (świeci prosto w twarz), albo wiatr (znosi śrut), albo śrut (za drobny! Dobry na bekasy), albo błoto (przeklęta bajura! Lgnie się jak w smole)…”.

Edward Szałapak w książce „Prawość łowiecka” za niehonorowe i niekoleżeńskie uznaje naigrawanie się z pudlarzy. Zwraca jednocześnie uwagę, że niepohamowane szyderstwo, wzmaga tylko lęk przed przyznaniem się do błędu i potęguje frustrację u pechowego strzelca.

Adam Mickiewicz w V księdze „Pana Tadeusza” rozsądnie napomina głosem Wojskiego Hreczechy:

„ Wstydzicie się swych pudeł!

Niech was wstyd nie pali,

Znałem myśliwych lepszych od was,

A chybiali;

Trafiać, chybiać, poprawiać,

To kolej strzelecka”.

Dziś podczas polowań zbiorowych polscy myśliwi kultywują miły zwyczaj- na obtarcie łez i dla wsparcia pechowego strzelca, tytułując go „Królem Pudlarzy”.

Prowadzący polowanie podczas pokotu zawiesza na szyi takiego myśliwego medal „Król Pudlarzy”. Nierzadko jest to bardzo elegancki odlew z brązu z akcentem prześmiewczym, jak np. odzwierciedleniem płotu z dziurami od kul. Bywa też, że odznaczenie to przybiera formę łuski po naboju powieszonej na sznurku od snopowiązałki. Ceremonii dekoracji towarzyszy sygnał „Król Polowania” odegrany przez niemiłosiernie fałszujących sygnalistów … na samych ustnikach od rogów.

Potraktowany z pewnym współczuciem przez kolegów „pudlarz” z całą pewnością przed następnym wyjściem na łowy sprawdzi swą broń i faktyczne umiejętności na strzelnicy, czym podbuduje wiarę w siebie i pozwoli na spokojne oczekiwanie szczęścia łowieckiego.

Ilustr. Michał Elwiro Andriolli, ilustracja z „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza, 1938