Motto: Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy

Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,

Choć macie sami doskonalsze wznieść:

Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,

I miłość ludzka stoi tam na straży,

I wy winniście im cześć!

A. Asnyk „Do młodych”

TRWA SEZON POLOWAŃ ZBIOROWYCH. Okruchów dawnych, wielkich łowów. Od niepamiętnych czasów człowiek, polując grupowo zapewniał wartościowe pożywienie dla swego plemienia. Opracowywał taktykę specyficzną dla gatunków zwierzyny, mającej stać się jego łupem, wykorzystywał umiejętności poszczególnych łowców, współpracował z psami ułożonymi specjalnie do tego celu. W czasach nowożytnych, łowy przybierały formę olbrzymich przedsięwzięć organizowanych przede wszystkim dla zgromadzenia zimowych zapasów mięsa, tłuszczu czy kosztownych futer używanych do przyodziewku lub przeznaczanego na handel.

W Polsce prawo do polowania stało się przywilejem panujących, szlachty oraz stanu duchownego.U zarania polskiej państwowości zamożni władcy dla zapewnienia żywności swym sługom i dworzanom utrzymywali jak byśmy dziś powiedzieli, specjalistów w zakresie gospodarki łowieckiej, a wśród nich: łowczych, podłowczych, nagłowników, polowników, strzelców, dojeżdżaczy, ptaszników, sokolniczych, bażantarników, zwierników (dozorców zwierzyńca), stanowniczych (znawców kniei i puszcz, przesmyków i rozstawiających myśliwych), objezdników (prowadzących konno charty), osaczników, szczwaczy, sietniczych (do zastawiania, naprawiania i rozwożenia sieci), kotłowych, psiarczyków.

Łowczy był najważniejszym rządcą do spraw łowieckich na dworze panującego. Jego żonę nazywano łowczyną a syna łowczycem. Łowczowie mieli bardzo dobre wynagrodzenie a często otrzymywali również włości na dożywotnie użytkowanie. Od XII w. wszelkie funkcje związane z łowiectwem stawały się całkiem niezłym źródłem utrzymania dla wielu ubogich poddanych władcy.Mądrością panujących było zachowanie równowagi i bioróżnorodności w przyrodzie. Brać od natury należy tyle, aby tej równowagi nie zakłócić.Zasada te została częściowo zakłócona w czasach saskich, ale, na szczęście w niewielkim stopniu.

Dzisiejsze polowania zbiorowe to kruszyny wielkich łowów naszych przodków. Odbywają się tak, jak i tamte według planu, każdy z uczestników odgrywa swą bardzo ważną dla końcowego efektu rolę. Nawet najlepszy myśliwy niewiele poradzi bez naganki, a nagankę wspierają najdoskonalsi tropiciele – psy myśliwskie.

Losowanie stanowisk, to magiczny element łowów, to kwestia łowieckiego szczęścia. Emocje związane z wsłuchiwaniem się na stanowisku w granie psów i pohukiwanie naganiaczy są trudne do opisania, ale pozostają takie same jak te, które dotykały naszych pradziadów. Każdy strzał, nawet ten najodleglejszy przyprawia myśliwych, naganiaczy o szybsze bicie serca, motywuje pieski do zwiększenia aktywności.

Posiłek w trakcie polowania jednoczy wszystkich jego uczestników, to chwila wytchnienia, czas na szybką analizę dotychczasowych osiągnięć, a jednocześnie, to czas na wzmacnianie poczucia bliskości z naturą i reminiscencje wielkich łowów. Dym i ciepło bijące z ognisk, gwar rozemocjonowanych myśliwych i naganiaczy, przymilające się o kawałek strawy psy, proste acz przepyszne posiłki na łonie natury nieustające przypominają o kontynuacji dawnych zwyczajów.

Pokot, ułożony w ustalonym przez setki lat porządku, w czasach, gdy słowo „pokot” jeszcze nie istniało. Zwierzyna leżąca na prawym boku, zwrócona głową w kierunku równego szeregu myśliwych, zapach igliwia, dyscyplina uczestników i niosące się po okolicy brzmienie rogów sygnałowych… Chwila zadumy, poczucie jedności z kolegami, z naturą, z pokoleniami myśliwych , którzy polowali być może na tych samych ziemiach przed wiekami a może tylko kilkadziesiąt lat temu.

Kultywowanie tradycji jest koniecznością kulturową społeczeństwa. Szacunek do czasów minionych – to fundament przyszłości.

W latach, gdy nazywające się postępowymi ruchy antyłowieckie, prowadzą w naszym kraju histeryczną krucjatę medialną, a także i w kręgach rządowych przeciw temu, co normalne i naturalne, polscy myśliwi powinni stać na straży pamięci i tradycji, wiedzy i doświadczeń, cierpliwie prowadząc edukację społeczeństwa, pokazując mu niewypaczone oblicze łowiectwa oraz wychowując następne pokolenia myśliwych.

Ilustr. Julian Fałat „Wyjazd na polowanie” 1898, olej, płótno 81 x 198 cm