Jesień to czas, gdy dzikie zwierzęta w Polsce przygotowują się do przetrwania trudnych miesięcy zimowych. Wśród naszej rodzimej fauny znajduje się pewne stworzenie które szczególnie dużo sadła gromadzi przed zimą aby przetrwać okres hibernacji. To największa polska łasica – borsuk, dawniej znany jako jaźwiec. Skąd ta trudna do wymówienia nazwa? Otóż pochodzi ona od starosłowiańskiego słowa: „jazwa” określającego norę. Borsuk jest stworzeniem czystym, mieszka w rozbudowanych norach, a swą latrynę ma w sporej odległości od miejsca zamieszkania. Borsuki dzień przeważnie spędzają w zaciszu domowym. Nory są wielopoziomowe, rozbudowane w labirynty i mają wiele wejść, kominy wentylacyjne, komory letnie i zimowe, a nawet izby dziecięce. Bywa, że jedną taką willę zamieszkuje wielopokoleniowa rodzina tych towarzyskich ssaków.Natura poprzez ciążę przedłużoną dba o to, aby niezależnie od momentu poczęcia, młode przychodziły na świat w czasie gdy matka wybudzi się z hibernacji, a więc na wiosnę.Wtedy to młode pokryte śnieżnobiałym puchem rodzą się w liczbie do pięciu sztuk. Karmione mlekiem wybudzonej ze snu zimowego matki pozostają ślepe i głuche przez ponad miesiąc. W wieku dwóch miesięcy opuszczają już jednak nory wychodząc na coraz dłuższe spacery rodzinne. Jesienią będą już samodzielne, ale zimę spędzą w norze z rodzicami. Wtulona w siebie rodzina borsuków wzajemnie się ogrzewa. Do przetrwania zimy jaźwiec potrzebuje zgromadzić potężne zapasy sadła. Bez nadmiaru 7 kg zwierzak nie przetrwa okresu hibernacji, albo w ogóle jej nie rozpocznie. Dorosły borsuk waży na wiosnę około 8 kg, jesienią, przed zahibernowaniem, jego masa zbliża się do 20 kg. Dlatego też podczas zapadającego zmierzchu jesienią często spotkać można komicznego grubasa poruszającego się niezgrabnie hałasując i głośno fukając na wszystko, co go zaniepokoi – także na człowieka.Jak podaje dr Andrzej G. Kruszewicz, dyrektor warszawskiego ZOO: „Borsuki przepadają za dżdżownicami i rosówkami, w ich poszukiwaniu myszkują po deszczu na śródleśnych polanach. Z apetytem rozkopują gniazda myszy i norników, po drodze połykają żuczki gnojowe, a pod koniec lata jedzą miód i czerwie z gniazd os i trzmieli, które w tajemniczy sposób rozkopują, unikając użądleń. W ich sąsiedztwie nie może bezpiecznie się czuć ani zaskroniec, ani żmija, a nawet ślimak czy żaba. Borsuki zjedzą wszystko, także młodą trawę, koniczynę, żołędzie, leśne maliny, jagody, borówki i grzyby. Są absolutnie wszystkożerne. Wyrośnięty borsuk nie przepuści nawet młodej sarnie, zajączkowi czy jeżowi. Zjada także krety, na które z powodu toksyn zawartych w ciele jest niewielu amatorów”. Borsucze zamiłowanie do czystości wykorzystywane jest przez sprytne lisy. Lis potrafi wejść do borsuczej jamy i ja zapaskudzić. Borsuk – czyścioszek wynosi się ze swojego mieszkania aby wykopać sobie nową norę, podczas gdy lis zajmuje gotową, wygodne domostwo. Jaźwiec dnie spędza w norze, dlatego o domatorze mówi się, że siedzi w domu jak borsuk w norze. Pamiętać jednak należy że borsuki prowadzą intensywne, nocne życie. Jako ciekawostkę warto przytoczyć, że borsuki bardzo skutecznie polują na kuny. Dlatego też skutecznym odstraszaczem kun są nagrane odgłosy wydawane przez borsuki.
Ilustr.: „Borsuki”. Dekoracyjny talerzyk w stylu vintage. Kolekcja zaprojektowana dla Reader’s Digest „Wildlife of Britain” , talerzyk autorstwa Susan Beresford (pochodzi z kolekcji liczącej w sumie 6 talerzyków).




