Tradycyjnym zakończeniem polowania zbiorowego jest POKOT, czyli rozkład lub „martwy ślak”, jak go nazywał Sienkiewicz. W zaborach niemieckojęzycznych pokot nazywany był sztreką. Na przełomie IX i XX stulecia jednak ten germanizm został wyparty przez tradycyjny polski „pokot” przy niemałej zasłudze piewcy polskiej tradycji myśliwskiej – Józefa Weyssenhoffa. Zwyczaj ten ma wielorakie znaczenie. Praktyczne – pozwala na składne przeliczenie i odnotowanie poszczególnych gatunków zdobytych w czasie łowów, co było i jest jedną z ważniejszych czynności gospodarczych, niezależnie od tego, kto byłby właścicielem zwierzyny. Drugie znaczenie jest mistyczne. Łowcy oddając hołd ubitej zwierzynie okazują jej szacunek. Przeżywają chwilę zadumy i refleksji nad spełnionym w ciągu dnia przywilejem decydowania o czyimś życiu lub śmierci. Pokot polega na ułożeniu ubitej zwierzyny według jej łowieckiej hierarchii. Zwyczaj myśliwski nakazuje przygotować zwierzynie posłanie z zielonych gałązek drzew iglastych. Zwierzynę układa się zawsze na prawym boku, od prawej strony ku lewej, przy czym co dziesiątą sztukę każdego gatunku wysuwa się do przodu o pół długości, co ma ułatwiać liczenie. Zwierzyna płowa i czarna otrzymuje „ostatni kęs” – kawałek zielonej gałązki z kniei, w której spędziła życie. Ślady postrzałowe zasłania się tzw. „pieczęcią”. Stanowi ją obłamana gałązka ułożona w specjalny sposób – odłomek w przypadku samców skierowany jest w stronę poroża lub oręża, w przypadku samic, w kierunku narządów rodnych. W pierwszym szeregu układa się wielkie drapieżniki, jak dawniej niedźwiedź, ryś czy wilk na które dziś się nie poluje. W następnych kolejno: „sierść” czyli (do niedawna żubr, łoś) jelenie, daniele, „chyb” czyli dziki. W następnej kolejności sarny, które pomimo iż zaliczane są do „sierści”, to w dawnych czasach były … zwierzyną drobną, co dziś widać na pokocie. W następnej kolejności układane jest „kita” czyli lisy i inne drapieżniki futerkowe, „turzyca”: zające i dzikie króliki, wreszcie „pióro”, a więc bażanty i inne ptactwo łowne. Myśliwi stają w szeregu u czoła pokotu, naganiacze gromadzą się na lewym skrzydle pokotu, a trębacze stają po prawej jego stronie. Prowadzący polowanie, ustawiony na wprost myśliwych po przeciwnej stronie pokotu ogłasza rozkład łowów, po czym następuje „otrąbienie rozkładu” sygnałem, odrębnym dla każdego, znajdującego się na pokocie gatunku zwierzyny, z wyjątkiem ptactwa, które otrąbią się wspólną fanfarą: „pióro na rozkładzie”. W niektórych okolicach trębacze, grając sygnały pożegnalne dla poszczególnych gatunków, zbliżają się kolejno do odpowiednich rzędów pokotu, gdzie indziej stoją przez cały czas w jednym miejscu. Po takim uczczeniu wszystkich gatunków zwierzyny prowadzący ogłasza króla polowania, dla którego sygnaliści grają właściwy sygnał. Po ogłoszeniu zakończenia polowania przez prowadzącego, po kniei niesie się charakterystyczny , tęskny sygnał „koniec polowania”, a bezpośrednio po nim: „Darz Bór”. Zgodnie z tradycją myśliwi i naganiacze wysłuchują ogłoszenia wyników polowania i sygnałów pożegnalnych dla zwierzyny oraz sygnału „Darz Bór” z odkrytymi głowami. Dobre obyczaje łowieckie zakazują „przekraczać pokot”, to znaczy chodzić wśród ułożonej rzędami zwierzyny. Ponieważ pokot układa się po zakończeniu polowania, a więc o zmierzchu lub nawet w zupełnych ciemnościach, ceremonia ta odbywa się przy blasku pochodni albo przy świetle rozpalonych na czterech rogach ognisk i dzięki tej pierwotnej scenerii silnie działa na wyobraźnię, utrwalając się w pamięci uczestników. Przepiękny, aczkolwiek bardzo rozwlekły opis pokotu zawarł w swej książce ” Łowiectwo” Wiesław Krawczyński. Przytoczmy, nieco humorystyczny dziś fragment dotyczący sposobu układania lisów na pokocie: „Kity lisów powinny być wyprostowane w kierunku przedłużenia grzbietu. (…) Niemcy (…) lisy rozkładają w ten sposób, że kity leżą prostopadle do korpusu zwierza. (…) Ale my nie musimy naśladować obcych, zwłaszcza, że nasz rodzinny system jest moim zdaniem właściwszy. Dlaczego? Wszak u lisów po niemiecku rozkładanych i przy ich prostopadle odwiniętych kitach, widzą osoby – stojące po przeciwnej stronie frontu pokotowego – wyloty kiszki odchodowej tej zwierzyny”.
Obraz : Zichy Mihály, Po polowaniu, Pałac w Gatczynie




