Coraz częstsze doniesienia o spotkaniach ludzi mało obytych z przestrzenią pozamiejską z dzikami potrafią myśliwych zaskoczyć. Jakże często słyszymy o spotkaniu „dziczej rodzinki”. Podekscytowani domorośli sprawozdawcy opowiadają o tym, jak to spotkali tatusia, mamusię i malutkie dzieci paradujące śmiało na przykład przez miejski klomb. Taka sytuacja jednak w praktyce się nie zdarza. Otóż dzicza wataha …
