ZAJĄC SZARAK (Lepus europaeus) zwany w języku łowieckim kotem lub gachem. Posiada charakterystyczny, bury kożuch pokryty miękką turzycą i słuchy (uszy) dłuższe od głowy z czarnymi zakończeniami. Do obserwacji otoczenia służą mu duże, bystre trzeszcze zwane też gałami lub bałuchami, a czasem patrami. Do ucieczki zaś niezwykle silne, a co za tym idzie szybkie skoki (nogi). Szarak posiada więc pokaźny arsenał defensywny zapewniający mu względne bezpieczeństwo. Zajęczy biotop tworzą łąki, pola, nieużytki i lasy. Wszędzie, gdzie ten sympatyczny zajęczak znajdzie pożywienie (pobiera pokarm wyłącznie roślinny) i schronienie można go spotkać praktycznie przez całą dobę choć podwyższona aktywność wykazuje o świcie i zmierzchu. Zając szarak może sadzić z prędkością 80 km na godzinę i jednym skokiem pokonać odległość 2,5 m. W biegu pokazuje, niewielki, puszysty omyk (ogonek) z wierzchu czarny, od spodu pokryty białym puchem. Nasz bohater potrafi w czasie biegu wykonywać nagłe zwroty nie zmniejszając szybkości. Nie uda się do zająca podejść z aparatem fotograficznym nie będąc zauważonym, gdyż jego pole widzenia wynosi niemal 360 stopni (bez obracania głowy) – wzrok zająca ma tylko dwa martwe punkty – jeden tuż przed nosem i drugi – dużo mniejszy – tuż za sobą. Oprócz tego zające śpią jednopółkulowo – stąd niemożliwe jest zaskoczenie ich we śnie. Tu przerwa na dygresję związaną z trudnymi słowami w opisie zająca i w ogóle w języku łowieckim. Wiele z nich przeniknęło do polszczyzny. Znane są powiedzenia o wytrzeszczaniu lub o wybałuszaniu gał, nie mówiąc już o patrzeniu. Brzmi znajomo? Zęby zająca – to strugi, którymi strzyże roślinność. Porusza się kicając, sadząc, pomykając lub kipiąc. Zając nie posiada nory. Gdy śnieg przykryje pola i łąki szarak szykuje sobie legowisko – myśliwi mówią na nie: kopno. Rankiem, zanim zalegnie w kopnie, zając robi pętlę po czym odskakuje na znaczną odległość w bok wykonując tzw. kominek. Ma to za zadanie zmylenie drapieżnika, który mógłby zajęczym tropem się poruszać. Zając chcąc przestraszyć przeciwnika bębni przednimi skokami o ziemię, a w czasie walk godowych w okresie parkotów często silnie „policzkuje” rywala. Młode z pierwszego w roku wykotu nazywa się marczakami (przychodzą na świat w marcu) ostatni miot w roku tworzą michałki lub nazimki. W dzisiejszych czasach największym zagrożeniem dla populacji zająca szaraka w Polsce jest intensywne rolnictwo i co za tym idzie, kurcząca się jego baza żywieniowa. Z łąk wypierane są zioła przez trawy azotolubne, a likwidacja remiz śródpolnych pozbawia zajęcy schronienia przed drapieżnikami. Coraz rzadziej poluje się na zające, a jeśli już, to polowanie takie obwarowane jest sporymi ograniczeniami. Oprócz obowiązywanie długotrwałego okresu ochronnego, polowania na zające mogą odbywać się wyłącznie jako zbiorowe z udziałem minimum 6 myśliwych i bez udziału psów. Stąd też coraz trudniej o przypomnienie sobie smaku słynnej, polskiej potrawy – zająca duszonego w śmietanie, podawanego z buraczkami. Zając na wschodnich terenach Rzeczypospolitej, na Rusi, nazywany był filipem. Gęste i mocno aromatyczne konopie stanowiły doskonałe schronienie dla zająca przed psami gończymi, którym trudno się w nich poruszać, a do tego silna woń roślin zakłóca odwiatr ściganego zwierza psując szyki pieskom. Zając jednak próbując uciec pogoni opuszcza bezpieczne schronienie i wyskakuje wprost pod lufy strzelców. Do dziś w Polsce, o człowieku, który podjął irracjonalną decyzję mówi się, że wyrwał się jak filip z konopi. Ostatnia uwaga – małych zajączków nie bierzmy do ręki. Matka je poroznosiła, każde z osobna w różne miejsca w polu, gdyż taka jest strategia obronna tego gatunku. Młode w pełnym kamuflażu, wyglądające jak miniaturki rodziców, pozbawione są zapachu, aby drapieżnik ich nie wykrył. Jeśli zaś tak się stanie – upoluje tylko jedno z kilku młodych.pk Ilustr. Albrecht Dürer „Młody zając” 1502 rok akwarela




