MAJOWE CHRAPANIE DŁUGODZIOBYCH

Początek maja to czas, gdy wieczorną ciszę lasów upiększa miłe dla ucha, miękkie chrapanie niedużego, długodziobego ptaka.Słonka zwyczajna, ptak z rodziny bekasowatych osiąga wielkość miejskiego gołębia. W okresie od kwietnia do czerwca samce tego gatunku odbywają loty terytorialne zwane ciągami. Ciągnący samiec słonki patroluje znaczny obszar w prostym, poziomym locie tuż nad koronami drzew, przesiekami, porębami, skrajem lasu. Jednocześnie głosem stara się zwabić samicę, która ukrywa się w zaroślach na ziemi. Wydaje przy tym trzy lub cztery chrząkające lub warczące chrapnięcia, po których następuje wysokie, krótkie świszczące psyknięcie. Chrapanie jest umiarkowanie donośne i słyszane z ok. 300 metrów. Po napotkaniu w powietrzu rywala, co czasem się zdarza, szaleńczemu pościgowi towarzyszy gorączkowy ptasi jazgot.Ptak okrąża wielokrotnie obszar po granicy swego terytorium pojawiając się w tym samym miejscu co ok. 3 – 5 minut. Odezwanie się samicy (tzw. szept słonki, wykorzystywany przez wabiarzy) daje przyzwolenie samcowi na zbliżenie. Ten siada wtedy na ziemię, stroszy pióra, rozkłada skrzydła oraz ogon, zbliżając do partnerki.Samiec po kopulacji prowadzi samotniczy tryb życia, aż do kolejnego okresu lęgowego. U tego gatunku występuje rzadko spotykane u ptaków zjawisko poliandrii Samica bowiem przyjmuje zaloty również innych samców i daje im przyzwolenie do kopulacji. Dopiero potem siada na gnieździe.Wiosenne polowania na ciągnące słonki obecnie są w Polsce zabronione. Wielka szkoda. Polowania na to ptactwo nie odbywały się masowo. Jak pisał Michał Idczak w blogu poluje.pl:„…były to łowy dla myśliwych nielicznych, potrafiących docenić piękno wiosennych toków, w budzącej się po zimie przyrodzie. Było to polowanie dla ludzi wrażliwych, prawdziwych pasjonatów, chcących złapać chwilę oddechu i energii po całej zimie, nie rzadko spędzonej w ciasnych biurach, brudnych, szarych miastach i zadymionych osiedlach.Było to też polowanie dla szczególnej grupy myśliwych. Dla prawdziwych dżentelmenów z psami. Szło się kiedyś w dwie, trzy osoby do lasu, każdy ze swoim wyżełkiem przy nodze, można było pogadać, pożartować, powspominać. Czasem strzeliło się do słonki i nic tak nas nie cieszyło jak udany aport naszego psa. Dla wyżła nie była to łatwa praca. Znaleźć w poszyciu leśnym ubranego w szare i brązowe barwy ptaka to już dla psa, zwłaszcza młodego, nie lada wyczyn…”W skrzydle słonki jedno z piórek nosi nazwę ostrolotki lub piórka malarskiego. Oprawione i przypięte do kapelusza stanowi trofeum oraz ozdobę nakrycia głowy myśliwego.Na koniec dwie ciekawostki:Samica słonki potrafi przenosić w locie swe pisklęta, trzymając je w dziobie lub trzymając je na nogach i dociskając dziobem do podbrzusza.Słonka jest także jednym z nielicznych przedstawicieli siewkowców gniazdujących w lesie.Ilustr. Vaccaro Giacomo „Myśliwy i słonka” deska, olej. 1953 r. 70 cm x 50 cm.