Każdego roku, na przełomie lutego i marca przychodzą na świat małe zające szaraki. Strategia przetrwania tego gatunku polega na tym iż matka po wykocie rozmieszcza swoje dzieci w różnych kryjówkach, aby nie przebywały razem, co stanowiłoby ryzyko dla całego miotu w przypadku wizyty drapieżnika. Zajączki rodzą się jak miniaturki dorosłych osobników. Mają puszyste, bure futerko (turzycę lub kożuch), bystre, błyszczące oczka (trzeszcze, bałuchy, patry, gały), uszy (słuchy) o charakterystycznej długości i umaszczeniu. Mały, samotny, zajączek znaleziony podczas wiosennego spaceru nie powinien być przez człowieka dotykany, aby nie przesiąkł ludzkim zapachem, co może spowodować iż matka go porzuci. Pamiętać należy również, że zające mają mioty 3 – 4 razy do roku. Młode z ostatniego, jesiennego wykotu noszą w języku łowieckim uroczą nazwę nazimków. Lista potencjalnych drapieżników – prześladowców zająca jest spora. Znajdują się na niej wszystkie ssaki drapieżne, z kotem domowym i psem włącznie oraz większe ptaki drapieżne z jastrzębiem, błotniakiem stawowym i myszołowem na czele. Niewiele jednak z tych drapieżników jest w stanie pochwycić i udławić dorosłego zająca. Stanowi on ofiarę jedynie dla wilka, rysia, silniejszego psa oraz lisa, a wyjątkowo dla orła przedniego, puchacza i jastrzębia. W łowiskach polnych, czyli tam gdzie populacja zająca może występować w znacznym zagęszczeniu – podstawowym i jedynym liczącym się w bilansie ilościowym drapieżcą dla zająca jest lis. Największe straty w populacji zająca dotyczą młodzieży, która nie potrafi uciekać, a jej przetrwanie zależy w ogromnej mierze od skuteczności ukrycia przez matkę. Dlatego też istotnym jest dla tego gatunku różnorodność roślinności, która zapewnia mu i schronienie, i pożywienie. Dziś w czasach wielkoobszarowej, intensywnej gospodarki rolnej szczególną rolę w odbudowie osłabionej przez rolnictwo populacji szaraka odgrywają myśliwi ożywiający we współpracy z właścicielami terenów pola poprzez nasadzenia remiz śródpolnych a także redukcję drapieżników. Jak szybko rozróżnić od siebie polskie zajęczaki: Zając szarak: słuchy po przyłożeniu do policzków – dłuższe od łebka. Ich końcówki – koloru czarnego, omyk czarny z wierzchu i biały od spodu). Trzeszcze jasnobrązowe. Zając bielak w szacie letniej (podobny do szaraka) – słuchy długości łebka, koloru jednolicie burego z czarnymi końcówkami (czerń końcówek słuchów pozostaje także w szacie zimowej), omyk w kolorze turzycy w górnej części, od spodu – biały). Trzeszcze – jasnobrązowe. Królik (dużo mniejszy od zajęcy, o około 30%) – słuchy krótsze od łebka, koloru jednolicie burego, omyk w kolorze turzycy od góry, często biały lub kremowy od spodu. Ciemnobrązowe trzeszcze. Trzeszcze zająca osadzone są daleko z boków łebka, dzięki czemu zwierzę ma bardzo szerokie pole widzenia. Ma tylko dwa martwe kąty – dokładnie przed sobą i dokładnie za sobą. Jego pole widzenia dwuocznego jest bardzo ograniczone. Dostrzega przede wszystkim obiekty w ruchu, ponieważ niezbyt dobrze widzi, szczególnie o zmierzchu. Oprócz tego zające śpią jednopółkulowo – stąd praktycznie niemożliwe jest zaskoczenie ich we śnie. Zając ma otwarte oczy, ponieważ uszy zdążyły już ostrzec go o obecności obcego, chociaż szarak nadal pozostaje bez ruchu. Powiedzenie, że ktoś wyrwał się jak filip z konopi jest ściśle związane z tym miłym zwierzakiem. Filip, to gwarowa nazwa zająca na dawnych, polskich kresach wschodnich. W konopiach psy gończe tracą węch, więc gubią trop zająca. Ten jednak ma w swych genach zakodowaną ucieczkę przed prześladowcą. Stąd też wykonuje „nieprzemyślany” ruch – opuszczając bezpieczne schronienie i narażając się na dalszy pościg.
Ilustr. Józef Chełmoński „Zając wśród zboża”, 1888 olej, płótno 58 x 72 cm




