W powojennej Polsce utarło się twierdzenie, że łowy to męska rzecz. Nic bardziej mylnego, bowiem damy polują od zarania dziejów i choć zawsze byłyśmy rodzynkami na wielkich łowach, to jednak wiele z nas oddawało się im z wyjątkową pasją. Kobiecość utożsamiona z polowaniem jest koncepcją starą jak świat i nasz rodzaj ludzki, a mitologie różnych kultur tylko potwierdzają fakt, że całkiem sporo żeńskich bóstw patronowało myślistwu. O greckiej Artemis i jej rzymskim alter ego Dianie słyszał zapewne każdy lub przynajmniej prawie każdy, ale przecież Celtowie czcili Arduinnę, dla Finów bardzo ważną postacią jest Mielikki, a inuickim myśliwym sprzyjała Sedna, która co prawda nie polowała, ale za to dzielnie walczyła z duchami fok, aby ułatwić ludziom łowy. W mitologii nordyckiej pojawia się również odważna olbrzymka Skadi, uosabiająca dzikość gór i polowanie, która poprzez małżeństwo z bogiem Njörðrem (notabene również opiekunem myśliwych) dołączyła do panteonu bogiń. Trudno pominąć tu naszą rodzimą Dziewannę, ale akurat ona bardziej jest domniemana niż udokumentowana – jest raczej wytworem kronikarskim. Jakkolwiek jest ewidentnie energią kobiecą!
Powiada się, że drzewiej damy chętnie uczestniczyły w łowach, aby głównie przypodobać się swoim ukochanym mężczyznom, ale to nie do końca prawda. Bona Sforza była zapaloną myśliwą i oddawała się swojej pasji z takim zapamiętaniem, że nie wahała się polować również w ciąży, co skończyło się dla jej nienarodzonego potomka niestety tragicznie. Zygmunt August polował w towarzystwie ukochanej Barbary Radziwiłłówny. Pasję łowiecką dzieliła również z Henrykiem VIII jego druga żona – wyjątkowo wysportowana, jak na owe czasy Anna Boleyn, która doskonale jeździła konno i strzelała. Generalnie uczestnictwo w polowaniu było przywilejem dam wysoko urodzonych, zatem bywały na nich królowe, księżne czy hrabiny wraz z orszakiem swoich równie szlachetnie urodzonych dwórek. Niewiele wiemy na temat damskiego stroju myśliwskiego w dawnych wiekach, jednakże już w XVII wieku arystokratki łączyły typowo męską górę z obszerną wygodną spódnicą, pod którą nosiły wełniane ciepłe kalesonki. Damy chętnie przerabiały męskie stroje myśliwskie wycinając obszerniejsze dekolty lub zastępując obowiązujące wokół szyi kryzy fantazyjnym kołnierzem. Takie kalesonki chętnie nosiła Katarzyna Medycejska, która będąc zapaloną amazonką wylansowała ten właśnie element stroju dla swej pasji i wygody. W tamtym czasie pojawiła się we Francji suknia zwana alamodą, która przyozdabiana była typowo męskimi dodatkami – długimi skórzanymi rękawiczkami oraz czarnymi kapeluszami z piórem. Damy ukochały alamodę i chętnie nosiły ją nie tylko na łowach, ale i w podróży.
Osiemnasty wiek przyniósł aktywnym łowiecko i nie tylko łowiecko damom suknię zwaną amazonką, która składała się z wciąż wzorowanego na męskim żakietu i obszernej spódnicy skrywającej nadal wełniane lub płócienne bryczesiki. Suknia ta oczywiście ewoluowała w swojej formie w kolejnym stuleciu i również chętnie była noszona przez szlachetne damy pokroju austriackiej cesarzowej Elżbiety „Sissy” czy pięknej Marii Teresy Oliwii Hochberg von Pless zwanej „Daisy”. Księżna Daisy kochała konne polowania par force z psami gończymi. Szalone lata dwudzieste przyniosły emancypację i tak polujące panie wyzwoliły się z gorsetów zamieniając je na gustowne garsonki. Dziś trudno nam uwierzyć, że można polować w spódnicy, ale jeszcze w okresie międzywojennym magazyny modowe lansowały damski strój na łowy składający się z niewielkich kapelusików, żakietów i tweedowych spódnic do pół łydki. Oczywiście z czystej wygody wiele myśliweczek zakładało coraz chętniej spodnie. Uwielbiam fotografię uśmiechniętej hrabiny Zofii Chomętowskiej, gdy po udanym polowaniu stoi po łydki w wodzie w spodniach i baranim kożuchu z dubeltówką pod pachą. Czasy zmieniają się, ale nasza pasja wciąż jest żywa. Dziś mamy do dyspozycji nowoczesne tkaniny i zgrabnie skrojone, ciche odzienie. Coraz więcej kobiet oddaje się łowom – liczba dian nieustannie wzrasta. Kontynuujemy tradycję naszych przodkiń pasjonatek w wygodnych lekkich strojach. Odkrywamy pasjonujące historie aktywnych arystokratek z dawnych wieków, pamiętamy o pradawnych boginiach – opiekunkach myśliwych. To są nasze wielkie inspiracje. Zawsze byłyśmy tam, gdzieś w kniei i wciąż tam jesteśmy coraz bardziej samodzielne i świadome.
Portret w stroju myśliwskim Sophie Marie hr. Voss (Antoine Pesne; pomiędzy 1746 a 1751; Schloss Charlottenburg, Berlin)




