
Polskie dwudziestolecie międzywojenne – w łowiectwie czas zjednoczenia towarzystw myśliwskich, czas łowów na prywatnych terenach arystokratów. Do realizowania swej pasji dopuszczeni byli ludzie majętni, dobrze urodzeni oraz leśnicy. Do nich to właśnie adresowane były reklamy, które umieszczamy dziś jako ilustrację posta. Nie krzyczały kolorami, nie szokowały absurdami. Ich forma i treść były jasne i zrozumiałe. Oddziaływały na potencjalnego klienta prostotą przekazu, wzbudzały zaufanie, ekspresję uzyskiwały zaś poprzez śmiałą kreskę grafika oraz zróżnicowane liternictwo. Powróćmy więc w lata dwudzieste i trzydzieste ubiegłego stulecia przyglądając się reklamom amunicji, automobili, ubezpieczeń, czy mydła dla psów (oczywiście myśliwskich).





Dwudziestolecie międzywojenne to generalnie okres wielkiego rozkwitu reklamy graficznej – zarówno tej w formie reklamy prasowej, plakatu czy nawet reklamy zewnętrznej prezentowanej w formie ogromnych murali. Na początku tworzono bardzo proste czarnobiałe projekty (głównie reklama prasowa), jak te powyżej, ale z czasem stylistyka rozwijała się idąc z duchem tzw. stylu międzynarodowego lansowanego przez Cassandre’a, a w Rzeczypospolitej znakomicie rozwijanego przez Tadeusza Gronowskiego i kontynuowanego przez pozostałych twórców. To był czas, kiedy powstawały naprawdę wybitne reklamy produktu, technologii czy idei z użyciem malarstwa, grafiki czy fotografii. Nie sposób tu nie przytoczyć pięknych myśliwskich plakatów Stefana Norblina, które dziś na aukcjach osiągają szalone wręcz sumy.
(Miśka Starowicz)


Stefan Norblin



