Wreszcie się doczekałem, styczniowy ranek, ponowa, wymarzony czas na polowanie po tropie. Lekko ubrany bo czeka mnie długi marsz a na dworze 0 stopni, ruszam w las. Szybko sprawdzam znajome przesmyki, po godzinie już idę za tropem sporego odyńca. Tropienie zmusza do cichego przedzierania się przez gąszcz, czasami muszę obchodzić bagienka, wielkie kępy jeżyn i …
